Może niech dziś będzie nieco bardziej optymistycznie. Tak na dobry początek.
Na początek czego? Nie potrafię powiedzieć. Po prostu czasem mnie męczy ciągłe rozmyślanie. To nic nie daje, jedynie powoduje zastój. Trzeba iść dalej, spróbować uwierzyć, że jakoś się to ułoży.
Nie widzę innego rozwiązania. Nie chodzi tu o zapomnienie- zapomnieć się nie da- lecz o znalezienie lekarstwa na to, by poczuć się lepiej.
Tak więc czas zacząć iść ku swoim marzeniom. W ostatnie wakacje przypadkowo natrafiłam na książkę Martyny Wojciechowskiej "Przesunąć horyzont". Jest to chyba pierwsza książka, która naprawdę mnie nie zawiodła. Chodzi tu głównie o tematykę połączoną ze świetnymi radami. Ostatnio sięgnęłam po nią jeszcze raz. Bo są takie rzeczy, do których po prostu chce się wracać. Uczucia, jakie towarzyszą w trakcie czytania są nie do opisania. Po prostu koniecznie trzeba po nią sięgnąć- myślę, że to dobra rada skierowana nie tylko do osób które kochają góry, czują się z nimi szczególnie związane lub też po prostu amatorsko korzystają z ich uroków, lecz również do tych, którzy nie mają z nimi nic wspólnego.
Ta książka dała mi dużo do myślenia i utwierdziła w przekonaniu, że nie wolno się zrażać. Bo nie trzeba widzieć całej drogi, by dotrzeć na szczyt. Sam wierzchołek góry (zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym) może być widoczny dopiero gdzieś daleko, daleko w drodze, która jak wiadomo, bywa naprawdę ciężka.
"Im trudniej coś zdobyć, tym większa radość z sukcesu"
Tak więc należy myśleć, że gdy jest ciężko, to jesteśmy na tej dobrej drodze. Przynajmniej tak to rozumiem. Chyba jest w tym choć trochę prawdy. Bo te najwspanialsze chwile w życiu przychodzą całkiem z zaskoczenia.
"Kiedy na początku drogi wspinaczki człowiek stoi przed szczytem i patrzy na potężną górę, czuje się przytłoczony. Kiedy patrzy na tę samą górę już po zejściu- jest dumny i ma wrażenie, że może osiągnąć wszystko..."
Takie też uczucie towarzyszyło mi w czasie przejazdu przez ogromny wąwóz w Macedonii.
Kręta droga prowadząca przez dolinę otoczoną ogromnymi masami skalnymi. Słońce już nisko nad horyzontem więc tutaj prawie niewidoczne. Jedynie daje swój ciepły blask skałom, przez co krajobraz wydaję się całkiem wyciągnięty od rzeczywistości. Przez dolinę spokojnie przepływa rzeka, nad którą co jakiś czas widać pojedyncze domy. Wydaje się, że życie toczy się tu wolniej.
Nagle przed nami wyrasta ogromna góra, pod która przebiega tunel. Po chwili wyjeżdżamy na otwartą przestrzeń. Słońce już ledwo widoczne na horyzoncie. Nadal nie mogę uwierzyć w to, co przed chwilą zobaczyłam. A jednak cuda są wśród nas.
Podróże to wspaniała sprawa. Przeżyć jakie doświadcza się w drodze, nie doświadczymy siedząc w jednym miejscu. Dopiero będąc w drodze można naprawdę poznawać świat.
Jest tyle miejsc, które chciała bym zobaczyć. Gdy ktoś pyta, gdzie najchętniej bym pojechała, trudno jest mi określić jedno miejsce. Jest ich zbyt wiele, by wybrać tylko jedno. Na tym właśnie polega magia podróżowania. Zobaczyć góry i morze, pustynie i lodowce, lasy i rozległe pola. Móc podziwiać zachodzące słońce na różnych szerokościach geograficznych, poczuć egzotyczne zapachy, usłyszeć jak szumi wiatr na otwartej przestrzeni, poczuć na sobie deszcz tropikalny- być świadkiem tych wszystkich cudów.
"Life is a journey to be experienced, not a problem to be solved"
Czasem, gdy wydaje się, że coś się kończy, tak naprawdę może być to dopiero początek. Nie zawsze tak jest, ale chyba dość często. Każda zmiana jest końcem jednego i początkiem czegoś nowego.
Ostatnio zauważyłam u siebie, że nie potrafię długo usiedzieć w jednym miejscu. Ciągle gdzieś mnie ciągnie. Lubię być w ruchu, spędzać aktywnie czas. Myślę, że rower zimą to wcale nie najgorszy pomysł, a nawet wręcz przeciwnie. Uwielbiam takie przejażdżki zwłaszcza z rana. To daje motywacje do szybkiego wstania, a rano jest całkiem inna atmosfera. To prawda, że najzimniej (zwłaszcza teraz zimą), ale to i tak nie jest wystarczający powód do tego, żeby sobie odpuścić.
Stwierdzenie, że ruch to zdrowie jest jak najbardziej prawdziwe. Bywa, że po powrocie odczuwa się zmęczenie, ale jest to coś w rodzaju uzależnienia. To daje zastrzyk energii ( choć wydawać by się mogło, że jest inaczej). Wspaniale jest tak zacząć dzień.
"Never ignore what your heart pumps for"
Myślę, że każdy powinien mieć swój cel. Coś co daje nadzieję i sprawia, że chce się iść dalej. Coś co daje siłę, by podnieść się, gdy nie jest najlepiej. Może być to osoba, może jakiś plan na przyszłość, może jakieś wspomnienie. Ważne, by był ten bodziec, który zadziała i sprawi, że wiara przy nas pozostanie.