piątek, 2 grudnia 2016

Just few words to add




Again and again,
           Don't be afraid...


Dzień za dniem mija, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, kolejne lata zostają w pamięci... Różnie się układa. Były dni wypełnione radością i nowymi pomysłami. Przychodziły też te smutne, czasem trudne i niezrozumiałe. Jaki etap jest teraz? Jak zostanie zapisany? Przyszłość ma to do siebie, że nie wiadomo jaka będzie. Oczywiste, prawda? Jednak chyba mamy predyspozycje do tego, by uważać że wiemy najlepiej. Planujemy, gdy to nie wychodzi, denerwujemy się.

Piszę to z perspektywy teraźniejszości. Patrzę na to, co było jak na sen po przebudzeniu. Dlaczego niektóre doświadczenia, zwłaszcza te złe (bo dobre chce się pamiętać) tak ciężko zostawić tam gdzie ich miejsce - w przeszłości? Dlaczego jedne zostają, inne zaś łatwiej zapomnieć?

Nie w tym rzecz, żeby wypominać błędy z przeszłości, lecz te przykre doświadczenia ujawniają się później choćby jako lęk przed podobną sytuacją.

Każdy może popełniać jakieś błędy. Raczej nie chodzi tu o przyzwolenie, lecz po prostu o ludzką naturę. Pisałam już o tym wcześniej, że każdy ma swój bagaż doświadczeń. Czasem ludzie ranią, bo sami zostali zranieni w przeszłości.

Najlepszą radą z możliwych jest przebaczenie. Tak, przebaczyć nie znaczy zapomnieć, lecz można próbować od nowa, wytrwale uczyć się radzenia z bolesną przeszłością. Chodzi o chęć spojrzenia na to choćby z odrobiną wiary i nadziei. Czasami nie sposób wszystkiego poukładać. Ważne, by chcieć wynosić z życia jak najwięcej dobra. Trudów się nie ominie. A to od nas zależy, czy damy się przygnieść ciężarom wspomnień. Przebaczmy, zacznijmy jeszcze raz. Tu gdzie jesteśmy. Spróbujmy...


But is it not hard?
Even if, so one can be hard
Be brave. It’s only for a little time.
Sun shines, just wait. Wait for a little more time….





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz